W tym modelu nie chodzi tylko o to, że jest szybki. Znacznie ciekawsze jest to, jak dwa silniki elektryczne, dwubiegowa przekładnia z tyłu i 800-woltowa architektura współpracują ze sobą, żeby auto przyspieszało brutalnie, ale nadal nadawało się do codziennej jazdy. Poniżej rozkładam ten układ na części: od budowy napędu, przez działanie obu osi, po to, co naprawdę ma znaczenie w praktyce.
Najważniejsze informacje w skrócie
- Napęd opiera się na dwóch silnikach synchronicznych z magnesami trwałymi, po jednym na każdej osi.
- Z przodu pracuje przekładnia jednobiegowa, z tyłu dwubiegowa, co poprawia start i zachowanie przy wyższych prędkościach.
- Obecna specyfikacja podaje 700 kW, 952 KM, 1110 Nm i 0-100 km/h w 2,4 s.
- Akumulator ma około 105 kWh pojemności brutto, a ładowanie DC może sięgać 320 kW.
- Największa różnica nie leży w samej mocy, tylko w sposobie jej podawania i w powtarzalności osiągów.

Z czego składa się napęd Taycana Turbo S
To nie jest klasyczny układ z jednym silnikiem i skrzynią biegów w znanym z aut spalinowych sensie. Mamy tu dwa silniki synchroniczne z magnesami trwałymi, czyli jednostki, które reagują bardzo szybko, mają wysoką sprawność i potrafią utrzymywać moc tam, gdzie zwykły napęd elektryczny zaczynałby już wyraźnie odpuszczać.
W praktyce Porsche zastosowało tu rozwiązanie, które lubię w autach tej klasy: dużo mocy, ale podanej przez bardzo precyzyjnie sterowaną elektronikę. Uzwojenie typu hairpin, czyli z płaskich przewodów układanych gęściej w stojanie, poprawia upakowanie miedzi i pomaga osiągać wysoką gęstość mocy. Porsche Newsroom opisuje też aktualizację jako połączenie nowego tylnego silnika, zmienionego falownika i lepszego zarządzania temperaturą, co realnie przełożyło się na moc i sprawność obecnej generacji.
| Element układu | Rola | Co daje kierowcy |
|---|---|---|
| Przedni silnik PSM | Wspiera napęd na przednią oś i rozdziela obciążenie przy starcie | Lepszą trakcję i stabilniejsze ruszanie |
| Tylni silnik PSM | Odpowiada za większość sportowego charakteru auta | Mocniejsze przyspieszenie i większą elastyczność przy prędkościach autostradowych |
| Falownik | Przekształca prąd stały z baterii w prąd zmienny dla silników | Bardzo szybkie i precyzyjne dozowanie mocy |
| Przekładnia dwubiegowa z tyłu | Pomaga zarówno przy starcie, jak i przy wyższej prędkości | Lepszy start spod świateł i lepsza efektywność poza miastem |
To właśnie ta kombinacja sprawia, że ten samochód nie jest tylko „mocnym elektrykiem”, ale dopracowanym układem napędowym z wyraźnym charakterem. A kiedy już wiemy, co pracuje pod podłogą, warto sprawdzić, jak ten układ przekłada się na jazdę.
Dlaczego dwa silniki dają więcej niż samo przyspieszenie
Napęd na cztery koła w takiej konfiguracji nie służy wyłącznie do wykręcania lepszego sprintu do setki. W codziennej jeździe ważniejsze jest to, że auto pewniej przekazuje moment na asfalt, szybciej wychodzi z zakrętu i mniej się „gubi” na mokrej albo chłodnej nawierzchni. Przy tej mocy to nie detal, tylko fundament całego charakteru auta.
Z mojego punktu widzenia są tu cztery realne korzyści, które kierowca poczuje szybciej niż tabelkę z danymi:
- bardziej przewidywalny start bez typowego dla mocnych aut spalinowych szarpania trakcji,
- większa stabilność przy wyjściu z zakrętu, bo moment można rozłożyć na obie osie,
- lepszy spokój na mokrej nawierzchni, śniegu lub zimnym asfalcie,
- mniejsze wrażenie, że auto kończy się po pierwszym mocnym depnięciu.
Ważna jest też dwubiegowa przekładnia na tylnej osi. Pierwszy bieg ma pomóc w brutalnym starcie, drugi utrzymuje sensowną efektywność i ciągnięcie przy wyższych prędkościach. To rozwiązanie ma sens właśnie w takim aucie: bez niego byłoby świetnie z miejsca, ale mniej kompletnie przy szybszej jeździe. Następny krok to liczby, bo tu ten układ naprawdę pokazuje swój poziom.
Jakie osiągi daje ten układ w praktyce
Według aktualnych danych producenta mówimy o 700 kW mocy chwilowej z Launch Control, 952 KM, 1110 Nm momentu i przyspieszeniu od 0 do 100 km/h w 2,4 s. Prędkość maksymalna wynosi 260 km/h. To już poziom, przy którym sama liczba przestaje robić wrażenie po kilku sekundach, a zaczyna liczyć się sposób, w jaki auto utrzymuje tempo.
Porsche Polska podaje też dla obecnej gamy wartości zużycia energii na poziomie 19,9-17,8 kWh/100 km oraz zasięg 573-634 km WLTP. Trzeba jednak pamiętać, że są to wartości homologacyjne, więc realny wynik zależy od felg, opon, temperatury, stylu jazdy i tego, czy poruszasz się po mieście, czy głównie autostradą.
| Parametr | Wartość oficjalna | Co to znaczy w praktyce |
|---|---|---|
| Moc chwilowa z Launch Control | 700 kW / 952 KM | Auto ma zapas mocy większy, niż większość kierowców wykorzysta na drodze publicznej |
| Moment obrotowy | 1110 Nm | Natychmiastowa reakcja na gaz i bardzo mocne wyjście z zakrętu |
| 0-100 km/h | 2,4 s | Poziom supersamochodu, ale z elektryczną powtarzalnością |
| Prędkość maksymalna | 260 km/h | Wysoka stabilność i sensowny zapas przy szybkiej jeździe |
| Zasięg WLTP | 573-634 km | Wartość katalogowa, która w realu spada wraz z tempem jazdy i temperaturą |
| Ładowanie DC | Do 320 kW | Krótki postój na trasie, jeśli trafisz na odpowiednią ładowarkę i warunki |
Najciekawsze jest jednak to, że te osiągi nie są „jednorazowe”. W dobrym elektryku liczy się nie tylko pierwszy sprint, ale też to, czy auto potrafi powtórzyć go kolejny, trzeci i czwarty raz bez wyraźnej zadyszki. Właśnie tutaj wchodzą na scenę bateria, chłodzenie i elektronika sterująca.
Czym ten układ różni się od Taycana Turbo i Turbo GT
Jeśli zestawić wersję Turbo S z odmianą Turbo, różnica nie polega jedynie na „trochę większej mocy”. Turbo ma 650 kW i 2,7 s do 100 km/h, a Turbo S 700 kW i 2,4 s. W elektryku taki skok jest odczuwalny bardziej niż sugerowałaby sama liczba 50 kW, bo przekłada się na ostrzejszą reakcję, mocniejszy środek zakresu i większy spokój przy wyższych prędkościach.
| Wersja | Moc chwilowa | 0-100 km/h | Charakter |
|---|---|---|---|
| Taycan Turbo | 650 kW / 884 KM | 2,7 s | Bardzo szybki, ale odrobinę mniej ekstremalny |
| Taycan Turbo S | 700 kW / 952 KM | 2,4 s | Najbardziej kompletna odmiana AWD do szybkiej jazdy drogowej |
Jeżeli ktoś patrzy wyłącznie na liczby, Turbo GT idzie jeszcze dalej, ale to już zupełnie inna filozofia. Tam priorytetem jest maksymalna skuteczność na torze, a nie kompromis między codziennością a osiągami. Dlatego w kontekście układu napędowego Turbo S jest dla mnie najbardziej zrównoważoną wersją: ekstremalną, ale nadal logiczną.
Ta różnica ma znaczenie nie tylko dla fanów katalogów. W praktyce oznacza, że Turbo S daje bardzo wysoki poziom osiągów bez wchodzenia w obszar, w którym auto zaczyna być zbyt wyspecjalizowane do normalnej jazdy. I właśnie dlatego tak ważne są systemy, które pilnują temperatury i wydajności napędu.
Co wspiera silniki w codziennej jeździe i na trasie
Same silniki to tylko część układanki. Równie istotne są bateria, chłodzenie, oprogramowanie sterujące i 800-woltowa architektura. W aktualnej specyfikacji akumulator ma około 105 kWh brutto, a nowe zarządzanie temperaturą i standardowa pompa ciepła pomagają utrzymać sprawność w szerszym zakresie warunków. To nie są dodatki marketingowe, tylko elementy, które decydują o tym, czy auto zachowuje formę po kilku mocnych przyspieszeniach.
Najważniejsze rzeczy, które warto tu zapamiętać, są trzy:
- 800 V skraca czas ładowania i ogranicza straty energetyczne,
- do 320 kW mocy ładowania DC pozwala szybko uzupełnić energię na trasie,
- Push-to-pass daje dodatkowy zastrzyk mocy na około 10 sekund, ale tylko wtedy, gdy bateria ma odpowiedni poziom naładowania i temperaturę.
W praktyce oznacza to, że przy zimnym akumulatorze, po kilku intensywnych sprintach albo na źle przygotowanej ładowarce samochód może chwilowo nie pokazać całego potencjału. I to jest normalne. Elektryk tej klasy nie działa jak prosty przełącznik „pełna moc zawsze”, tylko jak system, który dba o komponenty równie mocno, jak o osiągi. Właśnie dlatego na torze pomaga tryb nastawiony na wytrzymałość, a w trasie liczy się dobra preconditioning baterii przed ładowaniem.
Jak oceniam ten napęd z perspektywy kierowcy
Najbardziej imponujące w tym układzie nie jest nawet to, że ma 700 kW. Dla mnie ważniejsze jest to, że dwa silniki, dwie przekładnie i dobrze zestrojona elektronika dają auto, które potrafi być brutalne w przyspieszeniu, ale nie jest jednorazowym pokazem fajerwerków. To napęd, który ma sens także wtedy, gdy nie jedziesz na pełnym gazie.
Jeśli samochód ma służyć głównie w mieście i na krótszych trasach, największą różnicę zrobi kultura pracy napędu, odzysk energii i szybkie ładowanie. Jeśli ma częściej pojawiać się na autostradzie albo na torze, docenisz to, że układ nie słabnie od razu po kilku mocnych sprintach. Przy egzemplarzu używanym patrzyłbym przede wszystkim na stan baterii, historię ładowania DC, opony i hamulce, bo to one najczęściej mówią więcej o sposobie eksploatacji niż sam przebieg.
W polskich warunkach warto też pamiętać o prozie życia: zimą zasięg spada, duże felgi podnoszą zużycie, a pełnię możliwości tego napędu łatwiej wykorzystać na dobrze przygotowanej drodze niż w codziennym korku. Mimo to właśnie w tej wersji widać najlepiej, jak daleko zaszło Porsche w elektrycznej technice napędowej.
